day 1st: everyone found out
pairing: JONGKEY
genre: crack, nieśmieszna komedia
Kiedy tylko Kibum zamknął za sobą drzwi sypialni i zobaczył spojrzenia kolegów z zespołu siedzących przy wspólnych śniadaniu, był całkowicie pewien tego, że oni wiedzą. Minho wraz z Taeminem rozmawiali ze sobą z wielkimi uśmiechami na twarzach, Jinki z kolei przyglądał się mu niepewnie bawiąc się leżącą na stole serwetką, był wyraźnie zakłopotany. “Boże, oni na pewno wszystko słyszeli!” pomyślał Kibum, po czym przygryzł wargę i spuścił głowę chcąc uniknąć kontaktu wzrokowego z chłopakami. Mimo, że nie należał do nieśmiałych, na samą myśl o tym, policzki zachodziły mu czerwienią. Gdy tylko przekroczył próg kuchni śmiechy młodszych kolegów ucichły, zaczęli szeptać coś między sobą, wymieniać porozumiewawcze spojrzenia i chichotać spoglądając na Kibuma.
-Dzień dobry… -wydukał cicho siadając przy stole, tuż obok Jinkiego.
Chłopcy odpowiedzieli mu z trudem powstrzymując śmiech. Lider skarcił ich spojrzeniem, mimo, że sam musiał zasłonić swe usta dłonią by się nie zaśmiać. Kibum z westchnięciem sięgnął po dzbanek z kawą i wlał ją do swojego ulubionego kubka, starając się nie zwracać uwagi na zachowanie reszty. Ze zdenerwowania, niemal od razu wypił ponad połowę jego zawartości. Jego uwadze nie uszedł komentarz Minho, wyszeptany w stronę Taemina odnoszący się do jego gardła i poprzedniej nocy. Kibum prychnął głośno w odpowiedzi powodując kolejną salwę śmiechu u najmłodszych. Chłopak przewrócił oczami, po czym zlokalizował wzrokiem dżem i nutelle, po drugiej stronie stołu, tuż przy ramieniu Taemina, jednak niemal od razu zrezygnował z zapytania chłopca o podanie ich, zdecydowanie bardziej wolał się nie odzywać. Z kolejnym westchnieniem sięgnął po produkty i unikając wzroku kolegów zaczął wolno smarować tosty. Minho znów nachylił się do ucha Taemina szepcząc coś, co jak Kibum zgadywał, również miało się odnosić do jego osoby.
-Chłopcy, przestańcie. -odezwał się Jinki chyba tylko z grzeczności, bo widać było, że cała sytuacja bawi go równie mocno- Tym bardziej Taeminnie, ty chyba masz najmniejsze prawo oceniać... co kto robi w wolnym czasie. -rzucił chłopcu sugestywne spojrzenie.
-Oczywiście, przepraszam oppa. -Taemin wypowiedział ostatni wyraz dziewczęcym głosem powodując śmiech u kolegów przy stole, wszystkich poza Kibumem.
"Kurwa, zabije tego małego gada." rozbrzmiewało w głowie chłopaka, gdy zobaczył jak drzwi jego sypialni powoli się uchylają, a wyłoniła się z nich rozmierzwiona czupryna Jonghyuna. "O wilku mowa..."
-Cześć wszystkim! -przywitał się z uśmiechem i posłał do Kibuma ciepłe spojrzenie- Widzę, że humory dopisują od rana, co was tak bawi? -Jonghyun pogłaskał chłopaka i usiadł przy nim przy stole, pozostali zaśmiali się.
-Nic, nic, Jonghyunie, nie przejmuj się nimi. -Jinki starał się brzmieć poważnie- Oni po prostu są zbyt niedojrzali na niektóre kwestie... -Jonghyun zmierzył ich wzrokiem wzmagając śmiech całej trójki.
Znając powód rozbawienia przyjaciół, Kibum miał wrażenie, że jego policzki zaraz spłonął, jednak wolał nie komentować niczego licząc, że za niedługo wszystko wróci do normy, a reszta zapomni o tym co usłyszała.
-Dziwni jak zawsze… -skomentował pod nosem Jonghyun sięgając po dzbanek z kawą- Minho mógłbyś podać mi cukier?
-Może poprosisz swoją słodką Eungyu, skoro tak dobrze się wczoraj tobą opiekowała? -wypalił chłopak powodując głośny śmiech chłopców przy stole.
Jinki nawet nie krył już swojego rozbawienia, tylko chichotał wraz z młodszymi omal nie spadając z krzesła.
-Oppa! Uważaj! -zaśmiał się Taemin spoglądając ukradniem, nie na Jinkiego, lecz na Jionga, który spoglądał na nich z wyraźnym zakłopotaniem, powoli łącząc w głowie fakty.
Kibum miał wrażenie, że zapadnie się pod ziemie. Był pewien, że jego policzki wręcz płoną żywym ogniem. Spuścił głowę i schował twarz w dłoniach chcąc uniknąć kontaktu wzrokowego z przyjaciółmi. Pierwszy raz, wygadany Kim Kibum, nie miał bladego pojęcia co powiedzieć i czy w ogóle powinien się odzywać. Sam nie wiedział jakim cudem udawało mu się jeszcze wysiedzieć z nimi przy jednym stole, zamiast schować się w pokoju.
-Chociaż widzę, że twoja kochana Eungyu zrobiła się chyba zbyt nieśmiała. Proszę. -dokończył Minho prawie się dusząc i podając Jonghyunowi cukier.
Chłopak przez dłuższą chwilę nie wiedział co powiedzieć. Spoglądał to na przyjaciół, to na Kibuma. Po dłuższych rozmyślaniach doszedł do wniosku, że młodszy chyba miał rację uciszając go co chwilę poprzedniej nocy. Jonghyun jednak nie mógł się powstrzymać widząc swojego ukochanego ubranego w króciutką, białą i niesamowicie obcisłą spódniczkę oraz pielęgniarski fartuszek i czepek. Dodatkowo chłopak ubrał kabaretki i czarne szpilki przez co jego cudowne, mlecznobiałe nogi wyglądały jeszcze lepiej niż zwykle. Makijaż jaki sobie zrobił był wręcz nieziemski. Kibum nałożył sztuczne rzęsy podkreślając swoje piękne oczy, a usta pomalował czerwoną szminką mocniej uwydatniając idealnie wykrojone usta. Jonghyun zadrżał na to wspomnienie. Siedząc tam, wręcz czuł palące usta Kibuma na swojej skórze, widział swoje nagie ciało pokryte śladami po pocałunkach kochanka i słyszał jego niepewny głos, gdy pytał go zaraz po wyjściu z łazienki “Podobam ci się, oppa?”. Jak miał być cicho przy kimś takim? Momentalnie jęknął zapominając o tym gdzie, i przy kim się znajduje.
-Ktoś tu się chyba zbytnio rozmarzyl. -zaśmiał się Taemin nie potrafiąc powstrzymać się od komentarza w takiej sytuacji, widać było, że Jinki starał się zachować poważną minę i zapanować nad dwójką przyjaciół jednak bezskutecznie.
-Po prostu zazdrościcie mi takiej seksownej pielęgniareczki jak moja kochana Eungyu. -Jonghyun wypalił bez zastanowienia i zmierzwił włosy Kibuma po czym pocałował go w czubek głowy.
Chłopak miał nadzieję, że tymi słowami ukróci żarty kolegów, jednak, cóż...wyszło na odwrót. Cała trójka powtarzała w kółko jedno słowo “pielęgniareczka” śmiejąc się przy tym dużo głośniej niż wcześniej.
Kibum poczuł jak ogarnia go jeszcze większa fala zawstydzenia, połączona tym razem z wściekłością. Spojrzał z wyrzutem w stronę Jonghyuna, który nadal zastanawiał się jakim cudem jego wypowiedź nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Chłopak wstał od stołu nie zaszczycając przyjaciół ani jednym spojrzeniem, za to Jionga lekkim uderzeniem w ramię i udał się do swojej sypialni teatralnie trzaskając drzwiami. Rozsiadł się na łóżku oddychając miarowo, starając się jakoś schłodzić policzki. Mimo wszystko nie był zły na przyjaciół, przynajmniej nie aż tak. Zanim to się wydarzyło, miał pełną świadomość tego, że jeśli reszta dowiedziała by się o ich małej zabawie będą wypominać mu to do końca życia, jeśli nie dłużej. Co więcej, sam, gdyby dowiedział się, że na przykład Taemin lubi paradować przed Jinkim w przebraniu pielęgniarki, również przypominałby im o tym na dosłownie każdym kroku. Jednak teraz, chyba nie jest gotowy na słuchanie ich żartów.
Z pokoju słyszał jak zdenerwowany Jonghyun i mniej śmiejący się już lider, starali się uspokoić resztę nadal chichoczących chłopców.
-Minnie? -z kuchni dochodził głos Minho- Czy zostaniesz moją pielęgniarką, będziesz o mnie dbać w nocy i za dnia? -zapytał niczym składając przysięgę małżeńską, Kibum był w stanie sobie wyobrazić jak chłopak spogląda na niego z wykrzywioną pseudo-teatralnie twarzą przykładając dłonie do serca.
-Oh, od zawsze o tym marzyłam oppa! -odpowiedział mu Taemin z równie wspaniałą miną, starając się głosem naśladować nie kobietę, a Kibuma.
-Koniec tego gówniarze! -zawołał Jonghyun, mimo, że sam musiał przyznać, że odgrywająca się przed nim scena była dość zabawna -Ładnie to się tak śmiać z hyunga? Skończcie to natychmiast i idźcie go przeprosić.
-Ale my się nie śmiejemy z niego… -zaczął Minho.
-Tylko z Eungyu noony! -zachichotał Taemin.
-Jonghyun ma racje, koniec tej zabawy, idźcie go przeprosić, bo znając życie, będzie chodził obrażony przez tydzień… -wtrącił się już spokojny Jinki.
Chłopcy zgodnie stwierdzili, że lider ma jednak rację, i gdy względnie się opanowali, Kibum usłyszał pukanie do drzwi sypialni. Nie miał zamiaru odpowiadać, co chyba przewidzieli bo weszli nawet nie czekając na “proszę”.
-Przepraszamy… -powiedział Taemin jak tylko weszli do pokoju.
-Noona… -dokończył Minho chichocząc głośno, po czym poczuł nie-tak-milusią poduszkę na swojej twarzy.
“Oh Kimie Jonghyunie, mam nadzieję, że odpowiada ci życie w celibacie przez najbliższy miesiąc” Pomyślał Kibum rzucając w stronę śmiejących się chłopców wszelkie misie i poduszki jakie znalazły się w jego zasięgu.
W tym momencie żałował tylko jednego: że poprzedniej nocy, nie zakneblował Jionga.